Lipiec 2026.
Kurz opadł już w maju, prawda?
Nie bardzo.
Blake Lively i Justin Baldoni rozwiązali spór na początku tego roku. A przynajmniej tak się wydaje.
Teraz Baldoni złożył dokument z odpowiedzią. I to znaczny. Odpowiada w nim na niedawną prośbę Lively o zwrot kosztów, który opiewał na nieco ponad 8 milionów dolarów.
Wniosek złożyła 29 czerwca. Do dzisiaj – 13 lipca – miał czas na złożenie zastrzeżeń. Nie czekał.
W dokumencie, którego kopie uzyskali People, Baldoni i jego studio Wayfarer Studios nazywają prośbę Lively o zwrot tantiem „daleką od typowej”. Twierdzą, że prawnicy pobierają nadmierne opłaty, zatrudniają zbyt dużo personelu i są nieskuteczni.
„Najbardziej pobieżne badanie… ujawnia, że na tych samych spotkaniach było wielu prawników… istniały liczne rachunki za telekonferencje… i, delikatnie mówiąc, nadmierne nadmierne koszty badań.”
7070 godzin.
Naliczono przez 82 osoby.
Według zespołu Baldoniego to około dwadzieścia razy więcej, niż zwykle dopuszczają sądy w tak głośnych sprawach o zniesławienie.
Wygląda to na próbę zawyżenia kosztów. Przynajmniej dla nich.
Cytuje The New York Times. Baldoni również ich pozwał. Za podobne roszczenia. The Times nie wymagał, aby miliony odrzuciły tę samą liczbę.
Zażądali 181 612 dolarów.
Tylko trochę ponad sto osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Matematyka nie odzwierciedla skali roszczeń. Baldoni zwraca się do sędziego o całkowite odrzucenie jej wniosku lub znaczne zmniejszenie kwoty. Twierdzi, że dowody uzasadniające tak wysokie koszty nie są wiarygodne.
Podział kosztów:
7 495 268 dolarów — opłaty.
539 000 dolarów – inne koszty prawne.
Sędzia Lewis J. Lyman wyznaczył termin na 13 lipca. Baldoni go dotrzymał. Teraz od sędziego zależeć będzie, jaka kwota – jeśli w ogóle – zostanie wypłacona.
Tymczasem wciąż wychodzą na jaw skutki tego konfliktu w ludziach.
W zeszłym miesiącu Justin i jego żona Emily zwrócili się do swoich obserwujących na Instagramie. To były ich pierwsze poważne komentarze od początku burzy.
Emily nazwała to traumą. Dla ich dzieci Mayi (11 lat) i Maxwella (7 lat). Dwa lata zmagania się z pytaniem „jak to się mogło stać”.
Szczególnie bolesne było to, że wyglądało to na bitwę o prawa kobiet. Uważała ten kamuflaż za obraźliwy i trudny do zrozumienia.
Justin dodał do tego smutku rozmowę o uzdrowieniu.
Uzdrowienie nie następuje po linii prostej.
On nie ma harmonogramu.
„Jeśli kiedykolwiek doświadczyłeś czegoś traumatycznego… każdego dnia wygląda to inaczej.”
Mówi, że musi ponownie przemyśleć, jaka jest rzeczywistość.
Kto naprawdę się liczy.
Jego rodzina. Przyjaciele. Wiara.
Nie legalne rachunki. A nie nagłówki gazet.
Wkrótce sala sądowa podejmie decyzję w kwestiach finansowych.
Ale rana? Ona zostaje.
