Przestańcie etykietować młodych ludzi jako „pokolenie z problemami” – zasługują na coś lepszego

25

Krążąca dziś narracja o młodych ludziach jako o „lękowym pokoleniu” jest nie tylko nieprawdziwa, ale wręcz czynnie szkodliwa. Rosnący chór nastolatków i młodych dorosłych buntuje się przeciwko tej poniżającej etykietce, argumentując, że nie są oni problemem do rozwiązania, ale jednostkami poruszającymi się w świecie ukształtowanym przez presję systemową i niepowodzenia dorosłych. Zamiast diagnozować całe pokolenie, powinniśmy wysłuchać ich przeżytych doświadczeń i rozpoznać prawdziwe czynniki stresogenne, które podsycają ich niepokój.

Etykiety narastania lęku: wzór historyczny

Chęć patologizowania młodych ludzi nie jest niczym nowym. Każde pokolenie było negatywnie postrzegane przez swoich poprzedników: milenialsi byli „zepszeni”, przedstawiciele pokolenia X byli „leniwi”, a przedstawiciele pokolenia boomers byli „buntownikami”. Ten cykl odrzucenia mówi więcej o obawach dorosłych niż o zachowaniu młodzieży. Obecne skupienie się na lęku wpisuje się w ten trend i odzwierciedla strach przed zmianami oraz tendencję do obwiniania młodych ludzi za problemy społeczne.

Dane nie mówią całej historii

Chociaż statystyki wskazują na wzrost zgłaszanych przypadków lęku wśród młodych ludzi, same liczby nie wystarczą, aby uchwycić pełny obraz. Zdiagnozowany stan lękowy wśród amerykańskich dzieci w wieku od 3 do 17 lat wzrósł z 7,1% w 2016 r. do 9,2% w 2020 r., podczas gdy liczba zaburzeń związanych z lękiem wśród nastolatków na całym świecie wzrosła o 52% w latach 1990–2021. Liczby te jednak ignorują krytyczny kontekst – obawy przed zmianami klimatycznymi, niestabilność gospodarczą i presję hiperkonkurencyjnego świata.

“Dorośli mówią, że martwimy się o nasze telefony. Martwię się, ponieważ codziennie słyszę o zmianach klimatycznych, a moja rodzina ma trudności z opłaceniem rachunków. Nazywanie mnie niepokojem usuwa przyczynę mojego niepokoju. ” – 12-letni chłopiec z wiejskiego Środkowego Zachodu.

Dlaczego etykietowanie przynosi efekt przeciwny do zamierzonego

Etykietowanie młodych ludzi jako „niespokojnych” wzmacnia negatywne stereotypy i podważa ich autonomię. Badania pokazują, że powtarzające się negatywne etykietowanie może nasilić objawy depresyjne i lękowe. Kiedy dorośli patologizują normalny nastoletni stres, ryzykują pomyleniem rozwoju z chorobą i wysłaniem niebezpiecznego komunikatu: mylisz się co do tego, co czujesz. Sam akt etykietowania może pogorszyć kryzys zdrowia psychicznego, który ma opisywać.

Prawdziwe przyczyny niepokoju młodzieży

Prawdziwe przyczyny stresu u młodych ludzi mają charakter systemowy, a nie pokoleniowy. Młodzi ludzie dorastali dziś w warunkach recesji gospodarczych, pandemii, kryzysów klimatycznych i szybkich zmian technologicznych. Stoją w obliczu niepewnej przyszłości, rosnącego zadłużenia studentów i rynku pracy, który często nie nagradza ciężkiej pracy. Obwinianie ich za depresję oznacza ignorowanie świata, który odziedziczyli.

Zmiana punktu ciężkości: słuchanie zamiast diagnozowania

Zamiast diagnozować młodzież, powinniśmy diagnozować kulturę, która nadal postrzega ją jako problem. Z raportu Harvard School of Education z 2023 r. wynika, że ​​62% młodych ludzi ma poczucie, że dorośli nie doceniają swojej odporności, co bezpośrednio koreluje z poczuciem beznadziejności. Rozwiązaniem nie są nowe etykiety, ale większa uwaga.

Następne pokolenie nie jest zaniepokojone; to jest świadome. Nie jest delikatny; to czuje. I nie jest to stracone; prowadzi ścieżkę do bardziej sprawiedliwej i sprawiedliwej przyszłości. Nadszedł czas, aby dorośli przestali projektować swoje lęki na młodych ludzi i zaczęli słuchać, co naprawdę mają do powiedzenia.